środa, 11 czerwca 2014

Indyki, króliki

Zaczęliśmy samodzielne gotowanie dla Dziedzica. Mieszkam na wsi, więc dlaczego nie wykorzystać jej zasobów, każdy (no prawie) coś tam hoduje przy domu.
Wybrałam się do sąsiada
- Cześć, mam sprawę, nie wiesz kto trzyma króliki, albo indyki?
- A na co Ci?
- Dla Dziedzica
- Hmm, wiesz, ale indyki to nie bardzo dla dziecka...

Proces myślenia mi się gwałtownie uruchomił: jak nie dla niego? przecież już jadł słoiczkowe? te "prawdziwe" się nie nadają? a może to jakieś zabobony?

Ja jąkając się:
- No, ale dlaczego, nie dla dziecka? przecież już jadł...
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaa, bo Ty do jedzenia chcesz!

Taaa, po miastowej można się spodziewać, ze indyka weźmie na domowe zwierzątko dla dziecka :-D

20 komentarzy:

  1. Umarlam:))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha :) no jak to czasami można się nie zrozumieć. Sąsiad się pewnie królikiem zasugerował. Dobrze, że ja już nie gotuję osobno dla Gutowskiego :) o ma swoje pozytywne strony, bo teraz i dla nas wszystkich gotuję zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam opory gdy słyszę o gołąbkach na rosół dla dziecka. Być może zbyt często rozrzucałem kawałki precla na krakowskim rynku
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gołębie jakoś nie pytałam i jakoś tez mam opory, ale dlatego, ze jakoś mi się z chorobami kojarzą. Nie wiem dlaczego.

      Usuń
  4. hahha no tak a nóż byś Indyka w akwarium hodowała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha albo na lancuchu przy drzewie trzymala:))

      Usuń
    2. A za miastową to dojdziesz :-D

      Usuń
  5. Biorą Cię czasem za miastową, to taka i dla fanaberii indyki przy kołysce może trzymać (zamiast słowika?) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż się zwinęłam ze śmiechu! :))))
    Podobnie jak Antoni miałam skrupuły przed gołąbkiem i królikiem, choć to podobno najdelikatniejsze mięsko. Nasze dzieciaki praktycznie od razu jadły swoje, gotowane, słoikowe było na wycieczki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś bardziej ufałam słoiczkom i pietra miałam przed pierwszym "samodzielnym" obiadkiem. Przed deserkiem nie :p

      Usuń
  7. A zaciukałabyś indyka? Pewno by został jako zwierzątko domowe i wyszłoby na sąsiadowe:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym już zaciukanego wzięła :-D

      Usuń
  8. Dobre, dobre :)))I taki indorek po pokoju dziecka biega jako przytulanka:))))) Uśmiałam się :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Najdelikatniejsze mięsko mają ślimaczki:) na wsi ich pełno:) A poważnie- zanim kupisz królika czy indyka zorientuj się czym są karmione, bo to, że na wsi nie oznacza braku sztucznej karmy w ich menu albo trawy koszonej koło drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, ale wiem też że sąsiad wie wszystko, Już mi powiedział, że ten tamten ma indyki ale stare i niedobre :-)

      Usuń
  10. przecudny blog! *o* proszę o więcej wpisów!
    i serdecznie zapraszam na pierwszą część opowiadania na: http://forever-hyhy.blogspot.com/2014/06/rozdzia-1.html ;) bardzo zależy mi na wyrażaniu opinii w komentarzach! ;)

    OdpowiedzUsuń