wtorek, 10 marca 2015

Finanse na wsi

Miastowa ciągle narzekała na finanse, że nie stac ich na to czy na tamto, mimo, że haruje cały dzień. 
Wychodzi przed 7. wraca po 17. i tak dzień w dzień. Czasu na życie brak.Współczułam Jej, na serio, tyle się narobić i nic nie mieć.
Ostatnio rozmawialiśmy o pitach, mówię, że w tym roku się sprężyłam, szybko rozliczyłam i czekam na zwrot.
Miastowa, nieszczęśliwa jak zwykle, zaczęła narzekać, że Oni się w kryterium nie zmieszczą.
Prrrrrrrrrrrrrrrr
Hmm, my się nawet do kryterium nie zbliżyliśmy, a tak nie narzekamy na kasę.
I się dowiedziałam dlaczego - Ona, w Mieście, ma wydatki...

No, tak, my na wsi wydatków nie mamy:
- czynszu nie płacimy (podatek plus kredyt same się spłacają, to samo śmieci, woda, prąd)
- jedzenia nie kupujemy (każdy na wsi, ma świnkę, krówkę, zboże na mąkę i całoroczny ogródek z warzywami plus owocowy sad)
- Dziedzica ładnie musimy ubrać tylko w niedziele (na wsi dziecko w dzień powszedni moze chodzic brudne i w podartych ciuchach)
itd.
Znajomi mieszkający z Rodzicami, to już w ogóle kasę po materacach upychają.

No szlag mnie trafił, zaglądać do cudzego portfela nie zamierzam, nie moja sprawa, ale żałować też już nie mam zamiaru.

Część ludzi to by chciała - nie płacić podatków, ale otrzymywać zwrot, mieć darmową służbę zdrowia (bez płacenia składek), mieć zrobione drogi, darmową komunikację, przedszkola, szkoły itd - wszystko bez płacenia podatków.
Otóż moi drodzy z próżnego to i Salomon nie naleje.
Jestem Polakiem, więc narzekanie mam w genach, jednak już dawno postanowiłam nie przejmować się tym na co wpływu nie mam. Krwi sobie napsuje a warunków nie polepszę, więc na co mi to?

Poza tematem, to wróciłam do szycie, bo juz nie mogłam patrzeć na zasłony, więc kupiłam materiał - szary w białe grochy, i zmieniam wygląd salonu :-)
Uważam, że takimi błahymi sprawami można odświeżyć pomieszczenie - zasłony, poduchy, kapy, bibelociki, to coś co nadaje ton. A na wiosnę potrzebuję zmian, jak tlenu.
W międzyczasie uszyłam myszkę taką  (zdjęcie kiepskie)


Dziedzic zdrowy, Pragmatyk i Psica też. Mam dach nad głową, mam co jeść. Mogę odstresować się przy maszynie.
Grzechem byłoby narzekać :-)

21 komentarzy:

  1. Na jajach od kur szczęśliwych to może i się oszczędzi, bo od sąsiadki taniej, chleb z pobliskiej piekarni, jeszcze ciepły też smakuje tak jak kiedyś a nie jak z marketu ... ale dojechać trzeba, choćby do lekarza lub po większe zakupy do miasta ... ale i tak już bym nie zamieniłam mojej wsi na wielkie miasto i mówi była Miastowa :D
    Mysia fajowa :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie zawsze taniej, ale fakt, że lepsze niż marketowe 3 ;-)
      Chleb u nas droższy niż w mieście, a polepszaczy pewnie ma podobnie.
      Masz racje większe zakupy do wyprawa do powiatowego - 40 km w jedną stronę, ale tez bym nie zamieniła tej ciszy i życzliwości ludzkiej na Miasto, bo chociaż ludzie plotkują, chociaż czasami się cieszą gdy innemu noga się powinie, to mimo to, wiem, ze jak mi np. samochód stanie na drodze, ktoś mnie ściągnie.
      Nie oddam widoku zachodzącego, za pagórami słońca, nie oddam tarasu, nie oddam podwórka :-)

      Usuń
  2. A ja zakupy robię "przy okazji" - jak jestem tu czy tam - mam wielka lodówkę i jakoś nie czuje braków, Zawsze zostaje wiejski sklepik - zaopatrzenie takie sobie, ale ile plotek się przyniesie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj fakt, m.in. o tym, że przedszkole otwierają się dowiedziałam ;-)
      My raz w miesiącu do Miasta, doraźnie do Miasteczka, we wsi gminnej otworzyli delikatesy, więc też nie narzekam.

      Usuń
  3. I tak trzymać. Trzeba się cieszyć z tego co mamy, choć nie jestem wolna od grzechu narzekania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo narzekanie to nasza cecha narodowa. Nie wypada inaczej ;-)

      Usuń
  4. też mieszkam na wsi i nie powiem ile mojej pensyjki przejeżdżę by do pracy dojechać ... do tego amortyzacja samochodu itd a miastowa to może sobie raz dwa trzy tramwajem podjechać :P to paliwo to moja największa bolączka :D
    każda strona ma swoje plusy i minusy ja wole wieś i za nic w świecie bym nie przeniosła się do miasta :)
    Ja bym powiedziała że życie w mieście i utrzymania mieszkania jest tańsza niż na wsi domu :-) a mam dobre porównanie bo najmuje mieszkanie i wiem co do złotówki ile lokatorzy płacą za co ...
    ale to temat rzeka ... narzekać też nie mam zamiaru bo jest dobrze ;)

    pozdrawiam ciepło
    a szyjątko super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za opinię o szyjątku :-)
      Oj, paliwo to zmora, szczególnie, ze na wiejskiej stacji drogie. Ciesze się, ze mam do pracy tylko 3 km, a Pragmatyk ma autobus pod fabryke.

      Usuń
  5. Narzekanie to nasza narodowa cecha.
    Narzekam znaczy się że nie jest mi źle.
    Pozdrawiam ze wsi

    OdpowiedzUsuń
  6. kazałabym miastowej raz zapłacić za ogrzewanie wiejskiego domu;))
    czy też tak masz, że natychmiast patrzysz na tytuły książek jeśli widzisz na zdjęciu coś na półce z książkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tez tak mam :-D
      Tu akurat dziedzicowy zbiór ;-)
      Ech ogrzewanie, naprawy elewacji i takie tam

      Usuń
  7. To typ człowieka, a nie miejsce zamieszkania. Są plusy i minusy życia zarówno w mieście, jak i na wsi. Miastowa po prostu nudzi i tyle.
    Mysza obłędna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację, ze to ten typ człowieka, bo narzeka wiecznie, jest jak taki wampir energetyczny, po rozmowie z nią czuję się wyczerpana.
      Dziękuję za opinię o myszy ;-)

      Usuń
  8. Rozmowy o wydatkach mogę prowadzić tylko na konkretach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak by pewnie było najjaśniej :-)

      Usuń
  9. Ja wsiowa z pochodzenia, miastowa od kilkunastu lat, ale miasto moje wcale nieduże i zawsze mówię, że to też wieś, tylko gorsza, bo się za NY uważa czasami.
    Najwięcej zawsze narzeka ten, co mu wcale nie brakuje. Niestety. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niektórym się wydaje, że innym to z nieba nakapało. Jak się gospodarujesz tak masz. Jednemu do szczęście wystarczy sałatka z kurczakiem, drugi musi mieć szampan i kawior.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że apetyt rośnie w miarę jedzenia

      Usuń
  10. No tak, po drugiej stronie płotu trawa zawsze bardziej zielona ;) Mieszkałam na wsi przez większość swojego życia i jakoś wcale taniej się nie żyło, jak sobie porównam z wydatkami miastowymi - tak samo rachunki trzeba zapłacić i coś do gara włożyć :)

    Świetna mysz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, każdy musi swoje rachunki opłacić.

      Usuń
  11. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma :)
    Myszka wyszła super :)

    OdpowiedzUsuń