poniedziałek, 21 stycznia 2013

Furia

Nie, nie wpadłam w szał ;-)
Furia to nowy członek naszej  rodziny, suczka po mamie rasy cane corso. Przyjęta zupełnie spontanicznie do naszego małego społeczeństwa. No,a le jak przejść obojętnie obok takiego zdjęcia
Decyzja była szybka, jedziemy.
Jak zobaczyliśmy Małą decyzja jeszcze szybsza - bierzemy :-)
Była dzielna, przejechała samochodem ponad 70 km i nie pisnęła. Później w nocy grzecznie poszła spać - bez fochów i płaczu. i jak tu nie kochać takiego Szczyla ;-)


Mimo, że doszło nam obowiązków, trzeba było przestawić rytm dnia, to jednak taki mały szczoch daje sporo radości.

niedziela, 30 grudnia 2012

Jesteśmy u siebie

No to się przeprowadziliśmy, prawie, bo graty jeszcze zwożone. Nie mogę wyjść ze zdziwienia ile rzeczy zmieściło się na 36 metrach kwadratowych. Szok, jak się człowiek zagraca ile bezsensownych i niepotrzebnych rzeczy gromadzi.

Najważniejsze teraz, ze ludzie się u nas dobrze czują. Miód na me serce.



Dodatkowo chce Wam przedstawić moje świąteczne, szydełkowe, wypociny. Jak już do poduszki się ruszyłam to reszta poszła z górki ;-)


 No i mamy miłe sąsiedztwo, oprócz dochodzącego kota ;-)



środa, 12 grudnia 2012

Prezent

Dzisiaj otrzymałam pierwszą paczuszkę na nowy adres, więc już listonosz wie, ze ja to ja :-)
Paczuszka nie byle jaka, bo od


Do tego dostałam serwetki do mojej lawendowej kuchni i kartkę z życzeniami
Za wszystko Kochana serdecznie dziękuję

Chciałam też podziękować Klarce za katalog z Ikea, uwielbiam go przeglądać i szukać inspiracji  :-)


niedziela, 9 grudnia 2012

Zostałam zdopingowana

Mnemosyne z bloga De-kupa-że i co mi tam do głowy wpadnie... zdopingowała mnie do uszycia poduszki. 
Zawzięłam się i mam

Aplikacja jest bardzo amatorska, ale zakochałam się w tych terrierach, gdy zobaczyłam je a blogu Nie ma jak w domu

Jak już wylazłam z marazmu to dodatkowo zrobiłam na szydełku kilka aniołków, ze dwie gwiazdki i ze dwie sukienki na bombki.
Do tego zaczęłam się bawić makaronem, ale to mi nie idzie ;-)

Idąc za radami Stardust  zrobiłam też spis potraw na święta i listę zakupów, z podziałem na to co można kupić wcześniej...

Teraz lecę dalej pakować graty, tylko doczytam blogi ;-)

czwartek, 6 grudnia 2012

Chłopa słuchać należy

Trzech chłopa mówiło mi wczoraj, ze ta farba co ją sobie rozrobiłam do kuchni, jest za jasna i się zleje z białym sufitem. Zacisnęłam piąstki, tupnęłam nóżką i: ale ja właśnie taką chcę, taki kolor sobie wymarzyłam i innego nie pokocham.
Któż by z takimi argumentami dyskutował? Nie odważyli się. Zabrali sprzęt, babę, czyli mnie, odesłali do pakowania i szycia i pomalowali...
Dzisiaj zobaczyłam efekt ich pracy i z bólem serca muszę przyznać, ze mieli rację. Cóż za nieszczęście mnie spotkało, teraz będę musiała oczęta spuścić, lico w rumieniec przyodziać,rączki na bońdołek złożyć i powiedzieć: Przepraszam, tak mieliście rację. Proszę do kolejnej warstwy dolać nieco więcej pigmentu i obiecuję już więcej nie poważać słowa Was- fachowców.
A później do końca życia wysłuchiwać przy rodzinnych spotkaniach:”a pamiętacie jak Martek się uparła na ten kolor w kuchni co taki biały wyszedł, a przecież jej mówiliśmy, ze za jasny, hehehe...

Z drugiej strony sprawę zamurowanego okienka pomijają milczeniem, a też mieli rację. A historia z okienkiem wyglądała tak:
Sobie wymarzyłam, że w ścianie między kuchnią a pokojem dziennym zostanie „okienko”. Chłopcy wymownie przewracali oczami, ale się spisali i dziura została. Popatrzyłam – głupia dziura i bez sensu, jakby tu półki dac takie na prześwit? Ale bez sensu takie półki, wszystko z kuchni będzie lecieć na pokój. Jakby od kuchni założyć takim katon-gipsem i od pokoju dać takie półki jakby w ścianę. Pomysł genialny i z naiwnością dziecka przedstawiony moim chłopakom. Misiek - mąż mój nie ogarnął mojego pomysłu, Szwagier załapał i sprowadził do parteru, ze jak wstawię tak jak chcę, to nie położy tynku, bo się karton-gips rozpuści.
Osz, to taka zabawa? Foch, to ja nie chcę okienka, zamurujcie to okienko. W ogóle kto mi pozwolił zrealizować pomysł o głupiej dziurze? To Wasza wina !!!
Okienko zamurowano.

Boję się już własnych pomysłów ;-)

A i kuchnie nie będzie niebieska. Będzie lawendowa :-)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Kuchnia i kolorowe dylematy

Nie mamy czasu na żal, może niestety, a może stety. Dom i praca pochłaniają nas całkowicie, mieszkanie zaczyna zarastać, ale Kochany twierdzi, ze nie mam juz sensu przejmować się sprzątaniem, skoro zaraz się wyprowadzamy :p
Poza tym zatapianie się w żalu jest niepraktyczne, o!

W planowaniu urządzenia naszego gniazda (domu ponad 140m kw nie nazwę gniazdkiem) wszystko pięknie wyglądało w teorii, w praktyce coraz częściej wychodzi "łeeeeee, ale ja na pewno tak chcę? hmm, jakoś dziwnie to wymyśliłam"
Przy okazji odkryłam, ze lubię chłodne kolory, ciepłe mnie przytłaczają - ot taka księżniczka lodu ze mnie.
Szarości, błękity, biele, chłodne beże - to do mnie przemawia.

Największy (prawie) dylemat mam jaki kolor ścian dać do kuchni. Kuszą mnie niebieskie/błekitne/morskie, raczej jasne, delikatne, ale czy nie zrobi mi się z czerwonymi dodatkami taki kolorowy jarmark, a może kuchnia będzie zbyt chłodna?

Na razie skomponowałam płytki i bibeloty jak w poprzednich postach,
meble z frontami w kolorze (zdjęcie ze strony producenta)


materiał na zasłony:

Chcemy też zostawić białe sufity a do tego mani mi się (zdjęcia z internetu)

No i oczywiście zaczynam ostro przygotowania do świąt, mają być pierwsze w nowym domu, powinny być wyjątkowe, szczególnie, ze przyjadą do nas Najbliżsi.

"Dzyń, dzyń, dzyń dzwonią dzwonki sań..."

sobota, 3 listopada 2012

Wirują, wirują tysiące szprych w wozie fortuny matuli

Dzisiaj chciałam zostawić fragment tekstu Młynarskiego

"Bo wirują, wirują tysiące szprych
W wozie fortuny matuli
Ta balladka jest o tych
Co się za pewnie poczuli

I choć wspaniały był start
Nim koniec uwieńczy dzieło
Może zamienić się w marny żart
Co się tak pięknie zaczęło"

Dostałam kolejną nauczkę od życia, że nawet Cud trzeba traktować z respektem. Może tak samo szybko odejść jak nagle się pojawił.
Po 6 latach starań byliśmy w ciąży.
Idę odpłynąć w refleksyjny nastrój.