poniedziałek, 31 marca 2014

... bo ja od 2. nie śpię ;-)

Przeglądałam wczoraj wieczorem ofertę koszulek dla dzieci. Fajnie by było kupić dla Dziedzica, na lato, szczególnie, że promocja, że ładne, że na lans wakacyjny się nadadzą. No ale do tej pory w bodziakach, jakoś mam obsesję, ze mu plecki owieje.
Od czego więc Mąż, siedzący obok, wszak kto mi lepiej doradzi niż Pragmatyk.
- Skarbie, słuchaj, są tu takie fajne koszulki, w promocji!, dla Dziedzica, tylko nie wiem, czy latem w samych koszulkach będzie mógł śmigać, tzn. bez bodziaka. Jak myślisz?
- Hmm, wiesz ciekawe, ale jak mu tylko koszulkę założysz, to na czym pielucha będzie się trzymała, bo wiesz, teraz bodziak ją trzyma w kroku...
-???
- Kuźwa, ale rozumiesz, że ja od 2. nie śpię :p

niedziela, 16 lutego 2014

Media a sprawa przyrostu naturalnego

Dzisiaj post będzie krotki, bo co tu się rozpisywać.
Gdy słyszę ze będzie program o tym jak zwiększyć przyrost naturalny, z naiwnością czekam, a może powiedzą coś o niepłodności.
No i kolejny i kolejny i kolejny raz się zawodzę.
Wg mediów nie ma par z problemami z płodnością są tylko takie, które dzieci nie maja z wygody albo z niedoboru świadczeń socjalnych.
Co tam, że co 5 para w Polsce ma problemy, gdyby były przedszkola to każdy by miał i po 3 dzieci, a gdyby zwiększyć dodatkowo świadczenia socjalne to i po pięcioro.
Ja wiem, ja rozumiem ze to są ważne kwestie, ale jako staraczka czułam się na marginesie, ze mnie sprawa przyrostu nie dotyczy. Nie masz dzieci? Oj Ty Ty wygodnicka, nasze będą musiały harować na Twoja emeryturę, a my je wychowujemy w wielkim poświęceniu bez pomocy państwa, my - bohaterowie współczesności.
Raz kiedyś ktoś powiedział, ze sprawy dotyczące przyrostu trzeba zacząć od unormowania kwestii in vitro, od zmniejszenia cen za leki wspomagające płodność. Większość, o ile nie wszystkie, klinik leczących problemy z niepłodnością jest prywatna. Lekko licząc 100 za wizytę - wizyt w miesiącu kilka plus leki, zabiegi. Sukcesem jest refundacja in vitro, teraz, jak para wejdzie do programu płaci tylko za leki i badania, wizyty - łącznie 5-8 tys.
Ja rozumiem ze przedszkola ważne, ze żłobki ważne, tylko żeby za 10 lat miał kto do nich chodzić.
Niepłodność jest chorobą szybko się rozprzestrzeniającą a mimo to nadal temat traktuje się po macoszemu. Ja, po programach tv, czułam się jak człowiek drugiej kategorii, któremu nie warto poświęcać uwagi i pieniędzy podatników.

wtorek, 4 lutego 2014

Pyk i zgasło światło

Zima, zima, zima pada, pada DESZCZ. Tak właśnie DESZCZ. Przy -8 stopniach Celsjusza DESZCZ.
Nie przeczę świat wygląda cudownie, gdy przykrywa go kilka centymetrów lodu, aż lśni. Z dachów zwisają sople jak na idyllicznych zimowych obrazkach.


Jednak wieś sielska, to nie ilustracja i ten lodowy klimat chyba nikomu na rękę nie był, szczególnie, ze przyszedł pod rękę z kłopotami. Pomijam nawet te drogowe, bo to oczywista oczywistość ;-)

W niedziele wieczorem padło wiejskie oświetlenie, oho coś się dziej. Po godzinie pyk i w domu na wichrowym wzgórzu, jak i wszędzie dookoła, stała się ciemność.
Hmm, niedziela wieczór, więc perspektywy na powrót prądu nikłe.
Obstawiliśmy się świecami (pełne romantiko, gdyby nie fakt, że najjaśniejsze światło znicze dawały), sprawdziliśmy zapas baterii i poszliśmy spać wierząc w następny dzień.
Następnego dnia  nadal nie widać, że coś się zmieni. Król pragmatyków - Szwagier - przywiózł takie ustrojstwo, za pomocą którego podłączyliśmy piec od centralnego do akumulatora. Ciepło, cicho, nastrojowo - poszliśmy spać z kurami ;-)
3 doby czekaliśmy na powrót prądu, serce ściskały informacje, że przywrócono kolejną wieś, a nas nadal nie. 
Brak tv, perspektywa, że i do piątku możemy tak egzystować oraz marudna natura prawdziwego Polaka mogło doprowadzić do jednego stwierdzenia: dlaczego oni k....a nie zrobią tych linii zawczasu tylko tak łatają? dlaczego nie podetną jesienią drzew, które zimą spadają na linie?
Ha, wyrwał się głos z ciemności, elektrycy niewinni, winni ekolodzy!!!
?
Ekolodzy - terroryści nie pozwalają wycinać.
Abstrahując czy pozwalają czy nie, moje myśli zaczęły już iść własnymi ścieżkami.
Kiedyś miałam ambicje/marzenia, by być eko. Teraz widzę, że nas na to zwyczajnie nie stać. Mimo, że głodem nie przymieramy, stać nas na szaleństwo od czasu do czasu, to na bycie eko, na pełen etat, już nie.
Fakt, warzywa mam z własnego ogródka. Sad rośnie, więc i owoce będą. Chociaż można polemizować czy to ekologiczne, skoro po sąsiedzku pola spryskane, zapewne, pestycydami.
Mięso, wędlina, ubrania itd eko -  nie stać nas. Ot możemy sobie pozwolić na ekologiczne rarytasy przy okazji lokalnych jarmarków.
Solary, ponoć po 10 latach się zwracają, a więc wtedy, kiedy kończy się gwarancja. Na dzień dzisiejszy, z kredytem - nie stać nas.
Samochód jeden na ropę, drugi na gaz (gdy ze wsi sielskiej dwie osoby dojeżdżają do pracy to konieczność) na hybrydy - zgadnijcie - nie stać nas.
Dodatkowo jestem wygodnicka i nie bawi mnie mieszkanie w głuszy bez prądu, bieżącej wody i zasięgu telefonii komórkowej.
O! ekologicznie oszczędzamy prąd i wodę ;-)
Ekologicznie też sortujemy śmieci - na to nas stać :-)
Nie hodujemy też krów, które niszczą atmosferę, a Psica-Gazolina może atmosfery nie zniszczy, choć zepsuć potrafi ;-) To tak w nawiązaniu do notki Antoniego.
Eh i tak te moje ekologiczne plany padły na ryj przy zderzeniu z rzeczywistością.

Ps. Wiele osób pytało, jak daliśmy sobie radę, tyle czasu bez prądu z małym dzieckiem. Dziedzicowi było słodko obojętne czy kupę robi przy świecach czy przy świetle lampy. Cycek też, mimo braku prądu, był w tym samym miejscu ;-)
Ps. Notkę tworzyłam kilka dni, więc ma prawo być mało składna ;-)

sobota, 7 grudnia 2013

Jest pięknie :-)

Dziedzic przyszedł na świat 26 października, w samo południe. Jest cudowny i nadal nie możemy uwierzyć, że ten Cud nas spotkał, że się ziścił :-)

Nie wiem kiedy blogi nadrobię, ale przynajmniej postaram sie być na bieżąco. Na razie oczywiście świąteczny szał. Pierwsze NASZE święta, chce żeby były idealne, choć czasu mało, nie ma jak usiąść z szydełkiem czy przy maszynie - wolę się gapić na Dziedzica ;-)

Gdyby ktoś jeszcze szukał oryginalnych prezentów, to serdecznie polecam Babciny zakątek
Prawdziwa, najprawdziwsza Babcia tworzy te cuda.
Taka Babcia jak z bajki :-D

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję, ze jeszcze mnie pamiętacie :-)

piątek, 18 października 2013

Bo kultura, ku..., być musi!

Post u Mnemosyne przypomniał mi moją własną historię z blokowiska :-)
Któregoś popołudnia mój ślubny Mirek był w pracy, co za tym idzie w mieszkaniu byłam tylko ja i moje myśli. Zadzwonił dzwonek, spojrzałam przez wizjer, Sąsiad, eh, pewnie coś się stało, nie wypada udawać, ze mnie nie ma. Otworzyłam.
- Dzień dobry Panie Stasiu, coś się stało?
- Dzień dobry ślicznej Sąsiadce (tu stuknięcie obcasami i lekki ukłon). Sąsiadko kochana, w zasadzie to nic się nie stało, tylko przyszedłem zapytać, czy Sąsiadce nie przeszkadza, jak czasami krzyczę na tę kurwę, na tę dziwkę jebaną, moją żonę?

Szczęka trzasnęła o podłogę, myśli i cięte riposty uleciały na wolność, a oczy wyszły z orbit. Zdobyłam się tylko na
- eeeeee, jak Pan tak może mówić o swojej Żonie?

- A o mnie suka jedna do sądu podała, że niby piję, że niby alkoholik jestem.

Po czym odszedł nie czekając na odpowiedź. Ja do końca dnia zostałam z porozrzucanymi myślami.

Z drugiej strony, przecież kulturalnie zapytał,  może jakbym powiedziała, ze mi przeszkadza to by przestał. Już się nie dowiem...


A tak bez związku z tematem przedstawiam kolejną maskotkę dla Dziedzica



poniedziałek, 7 października 2013

Szczęście

Dziewczyna, lat dwadzieścia i kilka jeszcze, poznała chłopaka i jak to się zdarza najpierw się zauroczyła, później może nawet zakochała. Byli z innych światów, z innych miejsc, spotykali się rzadko. Żyli każde swoim życiem wykradając chwile na spotkania. Nawet nie myślała o stałym związku, ot była szczęśliwa tym co było.
Od jego znajomego dowiedziała się, że On kogoś ma, ze to poważny związek, ze ślubem w najbliższej przyszłości. Nie znała Jego narzeczonej, była Jej słodko obojętna.
Dziewczyna nie chciała związku, była niezależna, mieszkała sama, miała dobrą pracę, niczego w życiu jej nie brakowało. Do czasu...
Zegar biologiczny tyka. Instynkt macierzyński coraz bardziej wdziera się w Jej świadomość. No chciałaby, ale czy ma prawo? Z drugiej strony dlaczego ma swoje szczęście poświęcać dla kogoś kogo nawet nie zna? W imię zasad czy, szeroko pojętej, moralności?
Nie chce rozbijać tamtej rodziny. Teraz nie chce, ale czy może zagwarantować, ze za rok, dwa, pięć, dziesięć nie zmieni zdania? Marzy Jej się dziecko właśnie z Nim, z nikim innym.
On nie widzi przeszkód, jeśli Ona deklaruje, że niczego nie będzie żądać. Tak, wiemy On, jest dużym dzieckiem, chce mieć wszystko nie ponosząc konsekwencji. O jego żonie, oficjalnym życiu, nie rozmawiają, temat nie istnieje w ich azylu szczęścia.
Nikt nie jest w stanie przewidzieć czy Dziewczyna dobrze robi, czy  nie będzie cierpieć po zrealizowaniu planów, zresztą ona jak ona, czy ich maluch nie będzie cierpiał? Jak mu wytłumaczyć dochodzącego Tatusia? Może Ona ma nadzieję, ze On zdanie zmieni, ze zostawi żonę dla Niej, tylko czy duzi chłopcy stają się kiedykolwiek mężczyznami?

Czy powinni żyć chwilą, łapać to co los daje i nie zastanawiać się co będzie dalej? Czy każdy ma prawo marzyć, nawet kosztem marzeń innych? Moralnie, z pewnością nie, ale czy tak zwyczajnie, egoistycznie, po ludzku?

sobota, 5 października 2013

Tworzę sobie w międzyczasie :-)

Chyba włączyło mi się wicie gniazda, ale, że sprzątać mi się nie chce, to zasiadłam za maszyną do szycia.
Ostatnio łażę po lumpeksach i kupuje ciuchy z myślą o ich przerobieniu na zabawki. Teściowa dziwnie patrzyła jak ze sterty ciuchów wybrałam kusą koszulkę w groszki, no, ale wytłumaczyłam na co i po co, może i mam mózg w ciąży, ale bez przesady :p

po pierwsze skończyłam kocyk
później wzięłam się za szycie i powstały:

filcowe ptaszki - czarno-biała, o ponoć takie kolory najlepsze na początek dla niemowlaka - docelowo ptasiorki będą elementem karuzeli (pomysł http://stylowi.pl/10798755)

ślimak (pomysł http://filcowewybryki.blogspot.com/2013/04/tilda-slimak-tutorial-tilda-snail.html)

kotek (pomysł http://img3.stylowi.pl//images/items/o/201302/stylowi_pl_hobby_felt-ideas_4476003.jpg)
 

królik chyba (pomysł http://cocomini-cocomini.blogspot.com/2011/05/jak-uszyc-zabawke-dla-dziecka.html)

na koniec poduszka